Marcin
Jak tu trafiłem
Sport nie zaczął się u mnie na modnej sali, tylko na krakowskich ulicach – jako ujście dla stresu. Potem przyszły pierwsze kontuzje i lekcja, że sam upór to za mało: trzeba trenować z głową. Zapłaciłem za błędy własnym zdrowiem, żebyś Ty mógł dojść do celu prościej i bezpieczniej.